Romantyczny „Dirty Dancing”

Ten film zna każda kobieta. Nie ważne czy jest to 60 letnia staruszka, 40 letnia wyzwolona kobieta sukcesu czy 20-letnia romantyczka. U każdej z nich film wywołuje lawinę łez, a tytułowa piosenka z pewnością towarzyszy im bardzo często. Co spowodowało, że film w bardzo krótkim czasie zawładnął sercami kobiet na całym świecie? Okazuje się, ze przede wszystkim historia miłości między naiwną nastolatką a bożyszczem – umięśnionym przystojniakiem. Należy dodać do tego odtwórce głównej roli – Patricka Swayze i mamy gotowy hit kinowy. Dlaczego tak często wraca się do tego filmu? Jest ponadczasowy, tak jak schemat uczucia łączący oboje ludzi. Trochę w nim historii rodem z Romea i Juli, troszkę zazdrości i nieporozumień. Główna bohaterka dojrzewa i rozkwita na oczach widza, a w jej sercu chyba po raz pierwszy w życiu rodzi się uczucie. A miłość, jak to bywa u 16-latek, jest niezwykle romantyczna i podniosła. No i to wspaniałe zakończenie. Słynny taniec na zakończenie turnusu wakacyjnego wyciska łzy nawet z największego twardziela. Film można cały czas spotkać w polskiej telewizji. Szukając go jednak w ramówce należy zwrócić uwagę na późno wieczorne pory. Zwykle puszczany jest po 22, mimo że nie ma nim scen, których nie było by w każdym innym filmie o takiej tematyce, nakręconych po 1990 roku. Może to przez polski tytuł „Wirujący seks”? Nie jest to istotne. Ważne, że film będzie na ustach kobiet już do końca świata.

„Śniadanie u Tiffany’ego”

Urocza Audrey Hepburn jest dziś ikoną stylu i kina lat 50. i 60.. Kiedy myślimy o aktorce przed oczami mamy ją ubraną w piękną, klasyczną małą czarną, zajadającą rogalika na Piątej Alei przed witryna eleganckiego sklepu z biżuterią. To scena ze słynnego „Śniadania u Tiffany’ego”. Film wskoczył na listę jednego z dziesięciu najbardziej popularnych filmów w historii. Czym tłumaczony jest ten sukces? Przede wszystkim dość kontrowersyjnym, jak na lata 60. tematem. Historia młodej panienki lekkich obyczajów, która miota się ze swoją niedojrzałością ulicami Nowego Jorku i żyje na koszt swoich utrzymanków, musiała swego czasu wzbudzić niemałą sensację. Wzbudziła w Stanach, a co dopiero w Polsce. Główna bohaterka – Holly – to dziewczyna, wydawać by się mogło pozbawiona uczuć i nastawiona na własne przyjemności. Piękne stroje, szykowne kapelusze, luksusowe perfumy, a także obycie w towarzystwie były jej głównymi życiowymi celami. Mierzyła wysoko. Najwyżej jak się dało. Wybierała tylko najbogatszych mężczyzn. Do momentu, kiedy w jej życiu pojawił się tajemniczy pisarz o podobnej reputacji. Historia miłosna stara jak świat. Jednak sceneria Nowego Jorku lat 60. oraz postać Audrey Hepburn w zdumiewających strojach zaprojektowanych przez Givenchy (w tym słynna mała czarna sukienka), nadają filmowi uroku. To klasyk obok którego nie można przejść obojętnie. Pozycja obowiązkowa każdego kinomana.

Ewolucja filmów trójwymiarowych

W latach 90. rozpoczął się wielki szał na filmy trójwymiarowe. Od czasu do czas telewizja nadawała filmy, które można było oglądać za pomocą kupionych w kiosku papierowych okularów. Oczywiście w niczym nie przypominało to dzisiejszej technologii, jednak cieszyło nie mniej. Z czasem przyszedł czas na kina, w których można było oglądać filmy (głównie przyrodnicze i dokumentalne) właśnie w tej technice. Ogromnie cieszyło zasiadanie w wygodnych fotelach i pływanie między rafami koralowymi lub latanie w kosmosie. Dla każdego była ta wielka frajda, ze względu na to, że było to nowością. Dzisiaj, za sprawą dostępności telewizorów 3D – kilkudziesięciocalowych, można posiadać własne kino w domu. Już nikt tłumnie nie chodzi do kin, w których serwowane są filmy w trójwymiarze. Teraz można w domowym zaciszu cieszyć się kreskówkami w 3D, sportem w 3D, a także szeregiem innych ogólnie dostępnych kanałów. Nastał szał na domową wersję rozrywki na najwyższych poziomie dla całej rodziny. Jaka jest cena takiej inwestycji? Średnie ceny telewizorów 3D wahają się w granicach od 3-15 tysięcy złotych. Do tego dokupić trzeba zestaw dobrych głośników i przede wszystkim okulary 3D, bez których nie ma mowy o oglądaniu filmów. Okulary niestety nie należą do tanich gadżetów. Może je kupić od 200 złotych do nawet 800 złotych, w zależności od modelu posiadanego telewizora. Trzeba przyznać, że technologia oglądania filmów zmienia się w zdumiewającym tempie.

Fenomen Harrego Pottera

Książki opowiadające o losach młodego czarodzieja w bardzo szybkim czasie stały się światowym bestsellerem a ich autorka milionerką. Nie dziwi zatem fakt, że książka bardzo szybko doczekała się ekranizacji. Powstało aż 7 części filmów, które ściągały do kin tłumy, a premiera każdego z nich była ogromnym wydarzeniem. Nie trudno się dziwić, bo każdy z części przygód o Harrym Potterze pochłonął niemałą fortunę. Filmy są widowiskowe, pełne efektów specjalnych, świetnej gry aktorskiej oraz dowcipu, a nawet grozy. Początkowe trzy części filmu przeznaczone są dla całych rodzin, bo skupiają się głównie na sile przyjaźni łączącej bohaterów, magii oraz dorastaniu. Kolejne natomiast są bardziej mroczne, momentami brutalne i bardziej dobitnie pokazują walkę dobra ze złem. Wielu widzów zauważyło tę zmianę. Harry dorastał z odcinka na odcinek i jego problemy również stawały się bardziej poważniejsze. Czarodziej z pierwszej części filmu ewoluował i zmienił się w dojrzałego magika, świadomego swoich mocy. Wszystkie części filmu zostały już wyświetlone przez polską telewizję i mimo wszystko ich popularność nie słabnie. Wydaje się, że obsesja na punkcie książek i filmów trwa w najlepsze i wydaje się nigdy nie skończyć. Czy powstaną kolejne przygody o Potterze? Tego autorka nie chce nikomu zdradzać. Możemy być jednak pewni, że jeśli okaże się to prawdą, to znajdą się chętni na przeniesienie ich na ekran.

„Baczyński” już w kinach

Najnowszy film Kordiana Piwowarskiego pojawił się w naszych kinach na początku marca 2013 roku. Trwa on ledwie ponad godzinę, jednakże niesie w sobie tyle emocji, że aż trudno uwierzyć w to, że trwa tak krótko. Historia Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i jego żony opowiedziane zostały w nietypowy sposób. Poeta zginął jako 23-letni młodzieniec w Powstaniu Warszawskim. Zaledwie miesiąc później od przypadkowej kuli zginęła jego 20-letnia żona, będąca wówczas z Krzysztofem w ciąży. Ten tragiczny los został przeniesiony na ekrany i cieszy się dużym uznaniem wśród krytyków. Gra aktorska jest co prawda bardzo skromna. Bardzo mało w nim dialogów, bo nie one są tu najistotniejsze. Fabuła przedstawiona jest na tle czytanych i wyśpiewywanych piosenek, co zostało zarejestrowane na jednym ze spotkań poświęconych pamięci poety w 2009 roku. Dodatkowo reżyser zadbał o to, aby opowieść przeplatała się z wywiadami z osobami, które znały Baczyńskiego, a nawet były przy jego śmierci. Całość doprawiona jest prześliczną muzyką, nagraną przez znakomitych muzyków. Film wzrusza i daje do myślenia. Człowiek nie tylko wspomina genialnego poetę, którego życie skończyło się, zanim tak naprawdę się zaczęło. Myśli krążą również wokół wszystkich młodych ludzi, którzy oddali swoje życie za ojczyznę walcząc podczas Powstania Warszawskiego. Piękny i melancholijny film, która na bardzo długo pozostaje w pamięci. Do zobaczenia w kinach.

Dlaczego kochamy filmy o Bondzie

„My name is Bond. James Bond.” Te słowa zna każdy, bez względu na wiek i płeć. Seria przygód o Bondzie to bez wątpienia najbardziej popularna filmowa seria na świecie. Kochają ją wszyscy w każdym wieku. Kolejne przygody szarmanckiego detektywa stają się kasowymi hitami i ściągają do kin miliony widzów na całym świecie. W czym tkwi fenomen? Przede wszystkim w szybkiej i błyskotliwej akcji. Intryga jest zawsze genialnie przemyślana i trudno nadążyć za zmieniającymi się wątkami. Wszystko przemyślane jest w najmniejszych szczególne. Bond jest szybki i niezawodny. Zawsze bardzo elegancji i potwornie przystojny. Dla mężczyzn jest to niedościgniony wzór do naśladowania. Przyznajemy szczerze, takich mężczyzn nie ma. To tylko fikcja. Jednak każdy przedstawiciel płci brzydkiej lubi wyobrażać sobie, że jest bohaterem na miarę Bonda, w luksusowym samochodzie z pięknymi modelkami u boku. Panie z kolei marzą o nieustraszonym, męskim i charyzmatycznym Bondzie, który będzie w stanie uratować je z każdej opresji. Te marzenia również nie mają szans się spełnić. Filmy z Jamesem Bondem ogląda się z wypiekami na policzkach. Dostarczają ogromnych emocji. Dodatkowo nakłady finansowe jakie idą na produkcje sprawiają, że wszystko dopięte jest na ostatni guzik i nie ma miejsca nawet na małe niedociągnięcia. Bond jeździ najlepszymi samochodami, mieszka w najbardziej luksusowych apartamentach, które bogate są w nowoczesne (na dane czasy) gadżety. Zatem to także uczta dla oka.

Klasyk dla kobiet

Każda kobieta miewa gorsze dni. Niestety może się to zdarzać nawet kilka razy w miesiącu. Co robić w dniach, kiedy ogarnia nas depresja? Słodycze? Nie, to zbyt kaloryczne i istnieje duże ryzyko, ze nasz zły humor jeszcze bardziej się pogorszy, kiedy zdamy sobie sprawę z ilości zjedzonych czekolad. Ruch? Raczej nikt nie ma ochoty na bieganie, kiedy w głowie kotłuje się tysiąc myśli. Film? Tak, to najlepsza odpowiedz. Zapytano Polki jaki film skutecznie poprawia im humor w gorsze dni. Panie zdecydowanie i jednym głosem odpowiedziały – Bridget Jones. Historia nie tak młodej już kobiety z lekką nadwagą podbiła serca widzów na całym świecie i ciągle jest hitem. Obie części przygód roztrzepanej i romantycznej kobiety zna każda kobieta. Co najlepsza, może je oglądać w nieskończoność. Co takiego tkwi w filmach o popularnej Brytyjce, która stała się już marką? Przede wszystkim to, że jest sobą. Producenci nie zaserwowali nam kolejnej piękności z długimi nogami, potężnym biustem i wagą 50 kilogramów. To kobieta z krwi i kości, ze wszystkimi niedoskonałościami, słabościami, uzależniona od papierosów (i trochę od alkoholu), mająca nudne życie erotyczne i staromodnych rodziców. Właśnie takim szczerym i prawdziwym przekazem reżyser chciał pokazać kobietom, że nie trzeba być boginią, aby znaleźć miłość i szczęście. Właśnie dlatego filmy o Bridget Jones ciągle puszczane są przez większe stacje telewizyjne w niemal każde święta Bożego Narodzenia i w kilka dodatkowych dni w ciągu roku. Nie ma nic lepszego na chandrę i gorsze samopoczucie jak kilka godzin spędzonych w towarzystwie rezolutnej blonydnki.

„Happy go lucky”

Kim jest optymista? Według większości z nas to osoba, która na swych ustach wiecznie nosi uśmiech, dla której nie ma sytuacji kryzysowych, która zawsze ma pozytywne myśli i patrzy na świat przez różowe okulary. Taka właśnie jest główna bohaterka filmu „Happy go lucky” – młodziutka Poppy. Poppy ma głowę zawsze pełna pomysłów, jest kipiąca radością i wprost zaraża wszystkich pozytywną energią. Ma ku temu powodu? Niekoniecznie. Wydawać by się mogło, że jej życie stanęło w pewnym miejscu i ani myśli ruszyć naprzód. Dziewczyna ma 30-lat, kiepską prace i żadnych perspektyw na przyszłość, problemy ze zdrowiem i cierpi na brak mężczyzny u boku. Normalna kobieta w jej wieku już dawno popadła by w depresję. Nie ona. To słodko-gorzka komedia o sile optymizmu, spokoju i hartu ducha. Pokazuje jak ważne są te cechy w życiu codziennym. Każdy z nas z pewnością zna takie osoby jak Poppy, które mimo przeciwności losu, nie poddają się i brną wciąż do przodu. Film ten został dostrzeżony także przez krytyków. Nagrodzono go aż jedenastoma prestiżowymi nagrodami filmowymi i ciągle mówi się o nim głośno. Ciepły i optymistyczny film o sile radości. Warto obejrzeć, kiedy w naszym życiu napotykamy przeszkody, które z pozoru nie dają się pokonać. Film uzmysławia jak ważna jest w życiu samoocena, wiara i spokój. A przede wszystkim ogromna chęć życia i przeżywania każdego dnia w radosny sposób. Produkcja warta poznania.

„Nietykalni” nowy francuski obyczaj

Filmy, które kręcone są na podstawie prawdziwej historii zawsze podbijają serca widzów. Urzekają tym, że są niosą pewne przesłanie i uświadamiają człowiekowi, jak wiele jest wart. Takim filmem jest nowa francuska komedia, a raczej komedio-dramat pt „Nietykalni”. Nietykalni z powodu swojego dystansu do życia. Nietykalni bo nic nie może ich powstrzymać w spełnianiu marzeń i życia według własnych zasad. To historia o sparaliżowanym milionerze, który po śmierci swojej żony zostaje sam z córką. Jest nieprzeciętnie bogaty i, jak łatwo się domyśleć, nieprzeciętnie samotny. Wtedy podejmuje decyzję o wynajęciu kogoś do opieki. Daje szansę młodemu chłopakowi z nizin społecznych, który raczej nie jest typem troskliwego opiekuna. Prace dostaje zupełnie przypadkiem. Szansa jaką otrzymuje jest dla niego przepustką do nowego, lepszego życia. Jednak okazuje się, że to nie on wymaga resocjalizacji. Milioner i młody chłopak ze slumsów zaczynają wzajemnie się rozumieć, uzupełniać, wspierać i z czasem stają się swoimi najlepszymi przyjaciółmi. Historia opowiedziana w filmie niejednokrotnie bawi i wzrusza. Jest elektryzująco pozytywna i barwna. Pokazuje, że mimo wielu przeciwności losu, życie może być piękne. Film daje nadzieję i podnosi na duchu. Rewelacyjny film, wartościowy i oryginalny. Warto obejrzeć z całą rodziną i mieć swój egzemplarz w domowej kolekcji. Z pewnością często będzie się do niego wracało.

„Jak ukraść milion dolarów?”

Stare filmy mają w sobie niesamowity urok. Szczególnie te z lat 60. To właśnie w 1966 roku powstała świetna produkcja z Audrey Hepburn w roli głównej – „Jak ukraść milion dolarów?”. O czym jest fabuła? Przenieśmy się na chwilę do pięknego i romantycznego Paryża. Otóż tutaj mieszka koneser i kolekcjoner sztuki Charles Bonnet. Mieszka on wraz ze swoją przepiękną córką (którą gra oczywiście Hepburn) w luksusowej wilii w sercu Paryża. Oprócz miłości do sztuki Bonnet jest także jej znakomitym fałszerzem. Dorobił się milionów na szczegółowym i co za tym idzie, doskonałym podrabianiu dzieł sztuki. Niestety nie jest na tyle uważny i sprytny, aby nie wzbudzić podejrzeń. Jego tropem rusza młody detektyw Dermont. Przez przypadek zapoznaje pełną wdzięku córkę oszusta Nicole. Oczywiście między dwojgiem zaczyna niebezpiecznie iskrzyć. Miłość wisi w powietrzu. To tylko kwestia czasu zanim między dwojgiem dojdzie do romansu. Jest to historia pełna niedomówień, zabawnych zwrotów akcji i dobrego humoru lat 60. Kolejnym atrybutem filmu jest sama postać Audrey Hepburn. Wszystkie stroje, które nosi aktorka w tym filmie zostały zaprojektowane przez samego Givenchy. Aktorka była jego muzą i inspiracją, co projektant sam podkreślał w licznych wywiadach. Dodatkowo zniewala piękny makijaż Hepburn, wykonany przez najlepszych ówczesnych makijażystów w Paryżu. Całość to przepiękny obrazek, który nie można przegapić.